piątek, 2 października 2026

Od Luciena — drabble „Miasto”

Pierwszy raz uciekł z ekipą z Obozu do Nowego Jorku niecałe dwa miesiące po przyjeździe. W głowie miał tylko zabawę, ale też potrzebę powrotu do miejsca, które nijako kojarzył. Nijako, bo większość życia spędził we Francji, a w Ameryce siedział dopiero od dwóch miesięcy z czego w Nowym Jorku był tydzień i to w hotelu.
— Piwo smakowe? Fuuuuj! — krzyknął jakiś dzieciak, inny syn Dionizosa. Miał jakieś dwanaście lat, a w ręce dumnie dzierżył butelkę jasnego piwa.
— Smakowe też jest okej — mruknął Lucien, chowając za plecami dwie butelki cytrynowego piwa.
— Prawdziwi mężczyźni piją tylko czysty chmiel!
— Ty masz dwanaście lat, John.

────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dante — drabble „Miasto”

— Chcesz wyjść ze mną na miasto?
Zdziwiony, że mu ktoś to w ogóle zaproponował, uniósł głowę. Przed nim stał młody chłopak, z którym udało mu się wcześniej nawiązać kontakt. Nawet do końca nie pamiętał, jak miał na imię.
— Na miasto? — powtórzył. — To randka?
Znowu o to zapytał, a mógł zwyczajnie przemilczeć. Był zbyt spragniony bliskości. Oczekiwał, że kiedyś naprawdę dostanie propozycję randki.
— Co? — Chłopak uśmiechnął się niezręcznie. — Uch, myślałem bardziej o przyjacielskim wyjściu.
Ach, no tak. Mógł się przecież tego spodziewać.
Zagryzł policzek od środka i uśmiechnął się promiennie, nie dając po sobie poznać, że w środku zraniło go odrzucenie.

────
[100 słów: Dante otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Havu — drabble „Miasto”

San Francisco najpiękniejsze było nocą. Po ulicach w większości pałętali się ludzie, wracający ze swoich zmian bądź pracownicy nocni, którzy dopiero rozpoczynali pracę. Wśród nich kręciły się też rude loki, znudzone, szukające czegoś, co go dzisiaj zabawi lub zaskoczy.
Lubił zatrzymywać się w miejscach, gdzie zwykli przechodnie nie chcieli się zapuszczać. Kucał i rzucał szczurom jedzenie. Czuł więź z tymi stworzeniami. Tak samo, jak one, nie pasował do tego środowiska i czuł się zagubiony.
Kiedy zwierzątka zostały nakarmione, Havu szedł dalej, podziwiając nocną scenerię miasta. Cykl powtarzał się każdego wieczora.
Dziwił się tym, którzy woleli wstawać wraz ze wschodem słońca.

────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Filemona — drabble „Miasto”

Gdyby mógł, to wyjechałby w niezamieszkane lasy i tam żył, ale los skazał go na to cholerne miasto z cholernymi klientami, których trzeba było obsługiwać na infolinii.
Czuł się niebywale zmęczony, a jeszcze musiał odebrać telefon od kobiety, która najwyraźniej nie powinna mieć dostępu do takiego sprzętu.
— Nie, nie dodzwoniła się pani na policję.
— Pali się — odpowiedziała z przejęciem, głosem największej wariatki.
Biedna starsza, samotna pani babcia.
— Nie, na straż pożarną też nie.
Już chciał uciąć rozmowę i się rozłączyć, ale kobieta zaczęła w kółko podawać mu cały swój adres, powtarzając przy tym, że jej syna nie ma w domu.

────
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Artema — drabble „Miasto”

Pamiętał zgiełk, szum nadjeżdżających samochodów i światła latarni. Szalonych ludzi na Times Square, zarabiających na życie poprzez przeróżne pokazy sztuczek magicznych. Kolorowe światła neonów, zapach tłustego jedzenia, serwowanego w pobliskich restauracjach. Tak na początku wyglądało dla niego miasto — jak miejsce nie do życia, nieznośnie głośne i pozbawione duszy. Bez zieleni. Bez czystego powietrza.
Wiedział jednak, że miasto jest jego ratunkiem. Jego nowym domem. Jedynym, który mógłby wyciągnąć go z opresji. Jednocześnie z bólem, ale też nadzieją chodził po wiecznie zatłoczonych ulicach Nowego Jorku. Z bólem, bo nie potrafił sobie poradzić w zupełnie nowym środowisku, a z nadzieją na lepsze życie.

────
[100 słów: Artem otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

czwartek, 1 października 2026

Od Isaiasa — drabble „Sztylet”

10 lat temu


Siedział na mokrej ziemi, sparaliżowany strachem. Oddychał płytko. Spomiędzy palców zakrywających prawe oko sączyła się krew. Gorąca, lepka, o metalicznym zapachu przyprawiającym o mdłości. Pod powieką pulsował tępy ból.
Lewym okiem patrzył na leżący w kałuży zakrwawiony sztylet.
Musiał spróbować się uleczyć. Spleść zaklęcie. Wstać. Odejść z tego miejsca, znaleźć się jak najdalej od przeklętej broni. Od jej głosu. Od obietnicy, którą powtarzała mu tak długo, że w końcu zabrzmiała jak jego własna myśl i ruszyła jego ręką. Nawet teraz słyszał w głowie jej słodki szept, że powinien dokończyć to, co zaczął.
Przecież jeszcze mógł to zrobić.
Wystarczyło podnieść ostrze...

────
[100 słów: Isaias otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Erin — drabble „Sztylet”

Erin zdarzało się tęsknić za dzieciństwem w Irlandii częściej i mocniej niż się spodziewała. Mimo wszystko miało ono swój klimat. A Halloween? To zdecydowanie była jej ulubiona pora roku — z najciekawszymi aktywnościami, najśmieszniejszymi wspomnieniami, i najpiękniejszymi dekoracjami. Teraz, patrząc na grupkę herosów wycinających uśmiechy dyniom, przypomniała sobie pewną nieznaczącą sytuację sprzed ośmiu lat. Razem z jej przyjaciółką, Mary, spotkały się pierwszy raz na wycinanie dyni. Mary pochwaliła się, że jej wujek z Krakowa robi przedstawienia dla dzieci, wycinając dynie sztyletem. W rzeczywistości jednak okazało się, że przesiaduje na placach zabaw, siejąc postrach wśród rodziców, a uśmiechy w dyniach wycina maczetą.


────
[100 słów: Erin otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]